Miliony lekiem na kolejki



Ta sprawa zbulwersowała wszystkich, ale najbardziej chorych. Podlaski Narodowy Fundusz Zdrowia zamknął ubiegły rok mając 17,7 miliona złotych na plusie. Stało się tak, mimo iż kolejki do niektórych specjalistów wynosiły po kilka miesięcy, a Szpitalny Oddział Ratunkowy w szpitalu klinicznym stał pusty, bo nie było pieniędzy na jego uruchomienie.

Przed zawałem trudniej
Sala w Zakładzie Kardiologii Inwazyjnej Akademii Medycznej w Białymstoku. Leży tu pięciu mężczyzn. Wszyscy po zawałach. – Zawałowcom łatwiej się dostać na zabieg. Ja czekałem tylko miesiąc – mówi Leon Gawryluk, który dziś ma przejść zabieg udrożniania naczyń wieńcowych na angiografie. Hosting . Ile na takie samo leczenie muszą czekać pacjenci, którzy zawału jeszcze nie dostali, ale już są chorzy kardiologicznie? – Do pół roku – mówi dr hab. Sławomir Dobrzycki, szef Kliniki Kardiologii Inwazyjnej AMB. I dodaje: – Gdybyśmy dostawali więcej pieniędzy z NFZ w ogóle kolejek by nie było. Teraz musimy sami oceniać, kto może czekać, a kto nie.

Czarne chmury
Teraz jest szansa, że tak się stanie, bo pieniądze, których nie wykorzystaliśmy w ubiegłym roku mają do nas wrócić.
– To jest dość skomplikowana i długa procedura, bo trzeba zmienić plan finansowy. Ale jesteśmy już na jej końcu. Teraz czekamy tylko na podpisy ministrów zdrowia i finansów – mówi Andrzej Troszyński z biura prasowego centrali NFZ.
– Minister sam postulował o to, żeby niewykorzystane pieniądze wróciły do województw. Dlatego podpisze dokumenty jak tylko się u nas pojawią – mówi Paweł Trzciński, rzecznik ministra zdrowia.
Jan Mirucki, rzecznik podlaskiego NFZ przyznaje, że Podlasie ma szansę otrzymać większą kwotę niż 17 milionów. Liczymy na prawie 20 milionów. Dodatkowe pieniądze otrzymamy z budżetu centrali NFZ. Wszystkie mają zostać przeznaczone m.in. na zabiegi ratujące życie, leczenie onkologiczne oraz na oddziałach intensywnej opieki medycznej.
– I w końcu zaniedbania podlaskiego oddziału Funduszu zostaną naprawione. Nad takim stylem zarządzania zbierają się ciemne chmury – przewiduje Krzysztof Tołwiński, wicemarszałek odpowiedzialny za służbę zdrowia.
Szukają dyrektora
Około siedem tysięcy złotych pensji i ogromna władza. Taka posada jest do wzięcia w podlaskim oddziale Narodowego Funduszu Zdrowia, który od kilku tygodni bezskutecznie poszukuje dyrektora do spraw lecznictwa.
Do końca sierpnia funkcję tę pełnił Grzegorz Łojewski, jednak…
– Odszedł z powodów osobistych – mówi Jan Mirucki, rzecznik podlaskiego NFZ.
Na ogłoszony pod koniec sierpnia konkurs zgłosiło się dwoje białostockich lekarzy: Janusz Mirończuk i Jarosław Tałałaj. Ale żaden z nich nie spełnił wymogów i oczekiwań. Szukanie dyrektora zacznie się od nowa.

Autor artykułu: Anna Łubian

Tags: , , ,

Comments are closed.