Archive for December, 2005

Budżet bez deptaka

Friday, December 30th, 2005


Uchwała budżetowa przyjęta została 13 głosami (proprezydenckiego Białostockiego Porozumienia Prawicy, radnych lewicy i Forum Mniejszości Podlasia). Przeciw budżetowi głosował samotnie przewodniczący komisji rewizyjnej Witold Perkowski. Prawicowe kluby PiS i Odrodzenie dużo krytykowały, ale ostatecznie wstrzymały się od głosu.

Remont – tak, deptak – nie
Przy pierwszym czytaniu przyszłorocznego budżetu radni zgłosili szereg własnych pomysłów. Większość z nich prezydent zdecydował się kompromisowo umieścić w projekcie jako autopoprawki. Kontrowersyjny remont placu przy Ratuszu i Rynku Kościuszki zaproponował podzielić na trzy etapy, z których w przyszłym roku mają być wykonane jedynie dwa: remont kanalizacji deszczowej ulicy i budowa nawierzchni zachodniej części placu (między Desą a Ratuszem). Remont wschodniej części został odłożony na kolejny rok. Zabieg ten miał sprawić, że przeciwna deptakowi rada łatwiej “przełknie” remont. Jednak radni do propozycji podeszli nieufnie.
- Niech prezydent jasno zadeklaruje: Rynek Kościuszki będzie otwarty dla samochodów – domagał się przewodniczący Koalicyjnego Klubu Radnych Odrodzenie Bogusław Dębski.
- Do końca kadencji nie podejmę decyzji o zamknięciu ruchu na Rynku Kościuszki – obiecał Tur. – Zresztą odbudowa nawierzchni ulicy ma się skończyć 31 października, kiedy jest już zimno. Nie ma zatem możliwości, by w przyszłym roku deptak był.

Biuro w nowym magistracie
Prezydentowi nie udało się za to uratować pomysłu utworzenia biura obsługi interesanta (było jedną z jego obietnic wyborczych). Za wydaniem 1,6 mln zł na adaptację pomieszczeń na parterze budynku przy Słonimskiej było tylko czterech radnych BPP. Pozostali uznali, że to strata pieniędzy, skoro za 3-4 lata ma zostać oddany do użytku nowy budynek magistratu.
- Pocieszające jest to, że radni dostrzegają potrzebę budowy nowego urzędu. Tam biuro obsługi oczywiście będzie – mówi Tur. Wyraził również zadowolenie, że radnym udało się przyjąć budżet na kolejny rok jeszcze przed jego rozpoczęciem (dwa lata temu radnym nie udało się to do końca marca, późną wiosną wyręczyła ich w tym Regionalna Izba Obrachunkowa). – Dzięki temu realizację przyszłorocznych inwestycji będzie można zacząć już po Nowym Roku – zaznaczył.

Autor artykułu: Agata LEWKOWSKA

Pomysł do wyrzucenia

Friday, December 30th, 2005


Pomysł podniesienia stawek za przyjęcie śmieci na wysypisku został już wstępnie zaakceptowany przez włodarzy Białegostoku.
– Miasto nie może dokładać do interesu. Przecież nie weźmiemy tych pieniędzy z księżyca. Jeżeli ktoś mi pokaże skąd wziąć fundusze potrzebne na prowadzenie wysypiska, podwyżki nie będzie – mówi wiceprezydent miasta Krzysztof Sawicki.

Zmuszeni przez rynek
Według kierownictwa przedsiębiorstwa Lech statystyczny mieszkaniec Białegostoku płaci za wywóz odpadów 3,5 zł i podwyżki nie odczuje, nawet jeśli ceny za wywóz śmieci wzrosną o połowę!
– Ta podwyżka musi nastąpić. Koszty eksploatacyjne, składowanie, utylizacja oraz rekultywacja zmuszają nas do niej – mówi Jerzy Pszczoła, zastępca prezesa przedsiębiorstwa Lech.- Żyjemy w gospodarce wolnorynkowej więc wszystko jest dokładnie podliczane W innych miastach ceny za odbiór odpadów są o wiele wyższe niż w Białymstoku.
Jerzy Pszczoła podkreśla, że Lech i tak poprosił prezydenta i radnych o niewielką podwyżkę. – Tak naprawdę to powinno się podnieść ceny o sto procent, a potem podnieść je po raz kolejny – mówi prezes Pszczoła.

Wszyscy odczujemy
Niezadowolone z tego projektu są zarówno firmy wywożące śmieci jak i spółdzielnie mieszkaniowe.
– Jeżeli ta podwyżka zostanie uchwalona, podniesiemy ceny. Inaczej nie będziemy mogli tego udźwignąć – mówi Anna Nowacka, dyrektor od spraw marketingu z firmy Astwa. – Moim zdaniem wzrost cen na wysypisku jest nieuzasadniony. Można podwyższyć cenny, ale nie o połowę. Szczególnie na Podlasiu będącym ubogim rejonem.
Podobnego zdania są Leszek Mentel, właściciel firmy Czyścioch i Jarosław Tarachoń, prezes MPO. Oni też deklarują, że w takiej sytuacji będą musieli podnieść ceny usług.
– Mam nadzieje, że na razie to tylko propozycja i przedstawienie nowego cennika- mówi Jarosław Tarachoń. – Ciekawe jak podejdą do tego radni?
Rada Miejska Białegostoku projektem uchwały podnoszącej ceny na wysypisku ma zająć się w lutym.

Spółdzielnie też przeciw
W związku z podwyżką usług firm wywożących śmieci wzrośnie czynsz dla mieszkańców Białegostoku.
– Pomysł takiej wysokiej podwyżki jest straszny. Ucierpi na tym kieszeń naszych mieszkańców. na pewno opłaty za śmiecie będziemy musieli podnieść o minimum 20-35 procent – mówi Stanisław Hołubowski, wiceprezes Białostockiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

Autor artykułu: Jakub SOSNOWSKI

Najpierw wizytacja, potem decyzja

Friday, December 30th, 2005


Przypomnijmy – kilka tygodni temu minister środowiska Jan Szyszko odrzucił decyzję wojewody o budowie obwodnic Wasilkowa i Augustowa. Jak tłumaczył była ona bezprawna i zawierała wiele merytorycznych błędów (brakowało m.in. niezbędnej do rozpoczęcia inwestycji decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych). Teraz minister może taką decyzję wydać. Pomóc mu w tym ma wizyta na Podlasiu.
– To kolejny krok, który przybliża nas do wydania konkretnych decyzji – nie ma wątpliwości Antonii Pełkowski, burmistrz Wasilkowa. – Oczekujemy na szybkie decyzje ministerstwa. Mamy już dość bycia Polską B, Polską nieudaczników. Potrzebujemy dróg i obwodnic, i dłużej nie możemy już czekać – dodaje.
Czekać nie chcą też podlascy parlamentarzyści. – Spodziewamy się konkretnych decyzji, a nie pustosłowia. I mam nadzieję, że tym razem pan minister pozytywnie nas zaskoczy – mówi Damian Raczkowski, poseł PO. Dziś na specjalnym spotkaniu ministra z podlaskimi parlamentarzystami PO chce rozliczyć ministra z dotychczasowych decyzji.
Konkretów oczekuje też komitet protestacyjny złożony z mieszkańców kilku podlaskich miejscowości.
– W ciągu ostatnich kilku lat nasłuchaliśmy się już deklaracji i teraz czekamy na konkretne decyzje. Podlasianie są zdeterminowani – zapewnia Bogdan Dyjuk, przewodniczący komitetu protestacyjnego w Augustowie. Dlatego, niezależnie od wyników dzisiejszej wizyty, 5 stycznia mieszkańcy zablokują drogi co najmniej w kilku miejscach w województwie.

Autor artykułu: (mr)

Praca czeka w policji

Tuesday, December 27th, 2005


– Ta propozycja dotyczy przede wszystkim mężczyzn, którzy posiadają co najmniej średnie wykształcenie i którzy zadeklarują w Wojskowej Komendzie Uzupełnień gotowość do podjęcia służby zastępczej w policji – zapowiada zastępca komendanta głównego policji nadinspektor Ryszard Siewierski.
Pierwsi z nowego naboru start
Może w ten sposób uda się zapełnić wakaty. Bo testy w ostatnim naborze przeszli tylko nieliczni. Spośród 700 osób, które przed wakacjami złożyły podania w Komendzie Wojewódzkiej Policji, tylko 17 osób zostało policjantami.
I właśnie dzisiaj zaczynają pracę w podlaskiej policji. To siedem kobiet i dziesięciu mężczyzn. Pierwsi rekruci, którzy dostali się do służby według nowych zasad.
A niełatwo było przejść wszystkie egzaminy. Pierwsza przeszkoda? Test z wiedzy ogólnej w szkołach policyjnych w Szczytnie i Legionowie. Kandydaci się nie popisali. Test pisało 581 osób. A zdało jedynie 185.
Dlaczego tak mało? Jak twierdzili niektórzy policjanci, test był źle ułożony. Było w nim za dużo szczegółów, za dużo nieistotnych pytań. Kandydaci musieli odpowiedzieć m.in. na pytania z mitologii greckiej.
Ukłon do kobiet
Kolejnym etapem rekrutacji był egzamin sprawnościowy. Tutaj większe szanse na dobry wynik miały kobiety. Rosłym mężczyznom trudno było biegać pod niewielkimi płotkami. Do tego mieli aż o 20 sekund mniej niż płeć piękna. Kobiety przenosiły też lżejszego manekina i rzucały lżejszą piłką lekarską.
– A przecież na ulicy wszyscy policjanci, kobiety i mężczyźni są tak samo zagrożeni. Przestępcy nie są delikatniejsi, kiedy widzą funkcjonariusza w spódnicy – tak oceniali faworyzowanie kobiet podlascy oficerowie.
Kondycja kandydatów też pozostawiała wiele do życzenia.
Komenda Główna zapowiedziała, że zmieni zasady naboru ogólnego. Dlaczego? Bo też jest niezadowolona z efektów.
Nabór nadal będzie powszechny i decydować nadal będzie konkurs. Zmieni się zakres pytań w testach z wiedzy ogólnej. Mniej mitologii, więcej zagadnień z wiedzy o społeczeństwie.

Autor artykułu: Agnieszka Domanowska

Mówi do nas: mamo i tato

Tuesday, December 27th, 2005


Regina pochodzi z Podbrodzia na Wileńszczyźnie. Po polsku mówi pięknie, z lekkim wschodnim akcentem.
– Ja i czytam, i piszę po polsku – mówi z dumą. – Chciałabym jeszcze chodzić do polskiej szkoły, ale niestety mama posłała mnie do ruskiej. I tam muszę się uczyć w trzeciej klasie. (more…)

Studia po nowemu: 3 + 2

Tuesday, December 27th, 2005


We wrześniu weszła w życie nowa ustawa prawo o szkolnictwie wyższym. Znalazł się w niej m.in. zapis o wprowadzeniu studiów pierwszego (studia licencjackie), drugiego (studia magisterskie) i trzeciego stopnia (studia doktoranckie).
– Wprowadziliśmy ten podział zgodnie z prawem unijnym. Nie możemy się migać od tych przepisów – wyjaśnia Mieczysław Grabianowski, rzecznik prasowy Ministerstwa Edukacji Narodowej. (more…)

Unia wspiera Podlasie

Monday, December 19th, 2005


- To będzie czas historycznego przełomu dla Podlasia i Polski – cieszy się Janusz Krzyżewski, marszałek województwa podlaskiego. – Nie wierzę Brukseli – twierdzi poseł LPR Andrzej Fedorowicz.
Dramatyczne negocjacje w sprawie unijnego budżetu trwały dwa dni. Wreszcie w sobotę nad ranem przywódcy 25 krajów UE ustalili, że unijny budżet na 2007-13 wyniesie 862,363 mld euro, z czego tylko z funduszy strukturalnych i spójności trafi do Polski 59,65 mld euro (kolejnych 26 mld euro Polska dostanie na wsparcie wsi). To więcej o 3,5 mld euro niż proponował nam początkowo kierujący Unią Londyn, ale mniej o 2 mld euro od tego, co w czerwcu oferował Luksemburg.
Hojna Angela Merkel
Polska otrzyma też 876 mln euro na rozwój pięciu najbiedniejszych województw ściany wschodniej: podlaskiego, warmińsko-mazurskiego, lubelskiego, podkarpackiego i świętokrzyskiego. W tej kwocie 100 mln euro zawdzięczamy kanclerz Niemiec Angeli Merkel, która zrzekła się pomocy w tej wysokości dla regionów niemieckich na rzecz polskiej ściany wschodniej.
- To najpiękniejszy i najcudowniejszy gest solidarności – dziękował premier Kazimierz Marcinkiewicz.
Historyczny czas
Barbara Kudrycka, podlaska eurodeputowana PO, podkreśla, że najważniejsze jest, że osiągnięto kompromis w sprawie budżetu. – Najgorszym rozwiązaniem dla Polski byłyby budżety roczne – uważa Kudrycka. – Premier wynegocjował maksimum tego, co można było uzyskać. Bardzo się cieszę, że powstał też specjalny fundusz dla województw ściany wschodniej. To nie pozwoli, żeby politycy w Warszawie kierowali te pieniądze do innych regionów. I w żaden sposób nie pozbawi nas możliwości korzystania z funduszy strukturalnych i spójności.
Marszałek Janusz Krzyżewski (SLD) w pamięci oblicza, ile pieniędzy trafi na Podlasie. Na 16 wojewódzkich programów rozwoju regionalnego w latach 2007-2013 zostanie wydanych około 30 mld euro, z czego Podlasie otrzyma 4 proc., czyli 1,2 mld euro. Dla porównania można dodać, że przyszłoroczny budżet województwa podlaskiego wyniesie około 160 mln zł, z czego tylko niewielka część wydawana jest na inwestycje. Jeśli samorządowcy i przedsiębiorcy z Podlasia “wykażą się”, to kolejne 1-1,2 mld możemy uzyskać z funduszy spójności. Z funduszy dla ściany wschodniej Podlasie dostanie co najmniej 150 mln euro. Nasi rolnicy dostaną też znaczną część z 26 mld euro, które Unia przeznaczy na dopłaty i rozwój polskiej wsi.
- Mamy szansę na ogromne przyśpieszenie rozwoju i odrobienie wielowiekowych zapóźnień – mówi Janusz Krzyżewski. – Możemy w ciągu tych kilku lat znacznie zbliżyć się do Europy pod względem poziomu rozwoju.
LPR: Oszustwo Zachodu
Tylko LPR krytykuje kompromis w sprawie budżetu. Podlaski poseł Andrzej Fedorowicz, porozumienie określa jako “oszustwo Zachodu”. Przekonuje, że Polska miała początkowo otrzymać prawie 80 mld euro na fundusze strukturalne i spójnościowe.
Zapytany o fundusz dla ściany wschodniej, Fedorowicz odpowiada: – Nie wierzę ani jednej obietnicy z Brukseli. Uwierzę dopiero wtedy, kiedy te pieniądze będą na Podlasiu. Bo może się okaże, że znowu jakiś ptaszek albo myszka zablokuje inwestycje, jak to się stało w wypadku obwodnic Augustowa i Wasilkowa.
Rozmowa
l Kiedy będzie można składać wnioski o dofinansowanie z funduszy nowego budżetu UE?
Janusz Krzyżewski, marszałek województwa podlaskiego: Już w pierwszym półroczu 2006 roku będziemy chcieli ogłosić nabór projektów, które będą finansowane z nowej perspektywy finansowej. Ważne jest także to, że prawdopodobnie do tych funduszy będziemy mogli zaliczać projekty realizowane po 1 lipca 2006 roku. Oznacza to, że znajdą się pieniądze na projekty domów, które dzisiaj nie są realizowane z powodu braku funduszy.

l Unia wprowadzi też ułatwienia w wykorzystaniu funduszy.
- Najważniejsze jest to, że udział funduszy własnych samorządów w inwestycjach zmniejszy się z 25 do 15 proc. To ważne dla naszych, z reguły biednych samorządów. Po drugie zostanie też wydłużony czas rozliczania inwestycji o jeden rok.

l Na co możemy wydać te pieniądze?
- Nasze potrzeby są znane. Od lat mówimy, że trzeba zbudować Via Balticę, Rail Baltikę, drogę Białystok – Lublin, lotniska, Operę Podlaską. Będziemy mogli więcej inwestować w szkolnictwo wyższe, informatyzację, drogi i oczyszczalnie ścieków. Dotychczas jednak ciągle brakowało nam pieniędzy.

Autor artykułu: Zbigniew Nikitorowicz

Zostańcie u nas

Saturday, December 17th, 2005


– Spotkania z wykładowcami to najlepszy sposób, aby przekonać licealistów do białostockich uczelni – mówi Julia Dawidziuk z Biura Promocji i Współpracy PB.
Wczoraj uczniowie z II LO i Ełckiego Technikum Mechanicznego przez kilka godzin uczestniczyli w wykładach o historii uczelni, zwiedzali poszczególne wydziały, laboratoria, nowoczesną halę sportową, a nawet studenckie radio „Akadera”. Politechnika zaprezentowała wszystko, co ma najlepsze. Czy to wystarczy?
– Jeszcze się nie zdecydowałam na konkretną uczelnię. Chcę studiować informatykę w Toruniu lub Białymstoku – mówi Ewa Ostasz, uczennica II LO. Na razie w jej prywatnym rankingu prowadzi Toruń.
Podobnie myślą inni uczniowie.. Wielu wybiera studia w Warszawie, Krakowie, Poznaniu czy Lublinie. Ci, którzy zostają najczęściej robią to z … braku pieniędzy.
– Większość naszych uczniów studiuje poza Białymstokiem – mówi Tadeusz Mierzyński, zastępca dyrektora I LO. – Niektórzy już w momencie rozpoczęcia nauki w liceum wiedzą, że będą studiować w Warszawie czy Krakowie – dodaje Marek Onoszko, dyrektor VI LO.
Prezentacja kierowana jest do uczniów drugich klas. Podobne akcje organizują też: Uniwersytet w Białymstoku, Akademia Medyczna i Wyższa Szkoła Administracji Publicznej. – Ten pomysł to strzał w dziesiątkę. Cieszę się, że ktoś próbuje zainteresować studiami drugie klasy. Im wcześniej uczniowie będą wiedzieli, gdzie chcą studiować, tym lepiej – ocenia Danuta Matreńczyk, pedagog w II LO.

Autor artykułu: Monika Rosmanowska

Angielski był OK

Saturday, December 17th, 2005


W Zespole Szkół Mechanicznych wczoraj testy pisały 162 osoby (maturę w technikum zdają chłopcy i jedna dziewczyna). Trzy osoby zdawały rosyjski, siedem – niemiecki. Pozostali – angielski. Na trudniejszy poziom rozszerzony zdecydowało się pięciu chłopaków.
– Dlaczego? Angielski plus konkretny fach to duże atuty przy szukaniu pracy w Anglii. A ja się tam wybieram – wyjaśnia Janusz Zołotar.
Zadania z poziomu podstawowego były łatwiejsze niż na wiosennej maturze – mówią uczniowie. Zeszłoroczni maturzyści narzekali na bełkot lektora, którego trzeba było wysłuchać z płyty CD. W tym roku lektor mówił wyraźnie z czystym, brytyjskim akcentem. Banalne też były tematy prac pisemnych. Trzeba było poprosić kolegę o opiekę nad psem i napisać list do znajomego z zagranicy.
– Z tych testów, które już zdążyłam przejrzeć, wynika, że większość naszych chłopaków zaliczyła poziom podstawowy na 90 proc. Nie będą chyba odstawać od licealistów – cieszy się Marta Babienko.
– Jeśli tak będzie wyglądała matura w maju, będzie dobrze – mówi maturzysta Marek Zięckowski.

Autor artykułu: Agata Lewkowska

Pedagogika na liście przebojów

Tuesday, December 13th, 2005


Z informacji zebranych przez Ministerstwo Edukacji i Nauki wynika, że w tym roku na studia pedagogiczne zdawało aż 37 tysięcy chętnych. W Białymstoku na pierwszym miejscu popularności znalazła się anglistyka, dopiero potem pedagogika opiekuńczo-wychowawcza i ekonomia.

Nie warto ulegać modzie
Młodzi białostoczanie już od trzech lat wybierają najchętniej właśnie te trzy kierunki proponowane przez państwowe uczelnie.
Specjaliści z Powiatowego Urzędu Pracy przestrzegają – lokalny rynek pracy nie jest w stanie zapewnić zatrudnienia dla tak dużej liczby absolwentów topowych kierunków. Tegoroczni maturzyści, którzy myślą o tych studiach, mogą potraktować to jako przestrogę. Mają tylko trzy miesiące, aby zmienić przedmioty na egzamin maturalny, z których ocena będzie brana pod uwagę przy rekrutacji na studia.

W szkołach redukcje
– W Białymstoku jest jeszcze zapotrzebowanie na anglistów, wśród zarejestrowanych bezrobotnych nie ma ludzi o tym wykształceniu – mówi Maria Perkowska, kierownik działu pośrednictwa pracy PUP. – Ale absolwenci pedagogiki nie mogą liczyć na pracę w wyuczonym zawodzie. W szkolnictwie ciągle są redukcje.
Na rynku pracy mało jest też ofert dla ekonomistów. Za dużo jest bowiem uczelni, które kształcą w tym kierunku. – To problem ogólnopolski – dodaje Perkowska.
– Urząd pracy oferuje absolwentom ekonomii dodatkowe szkolenia. Bo studia nie wystarczą, by podjąć w pracę w firmie – mówi Jadwiga Matowicka, szefowa działu poradnictwa zawodowego i szkoleń PUP. – Oprócz teorii wyniesionej ze szkoły, potrzebne są umiejętności związane np. z prowadzeniem księgowości czy sporządzaniem listy płac.

Rosyjski w cenie
Młodzi ludzie wybierając ekonomię nie mają jednak wyobrażenia o potrzebach lokalnego rynku pracy.
– Kiedy zdawałem na ekonomię, wiązałem z tą dziedziną przyszłość, teraz już tak nie myślę – nie kryje rozgoryczenia Piotr Szarkowski, student III roku ekonomii. – W Białymstoku nie ma wielu dużych firm, które potrzebowałyby wyspecjalizowanych doradców ekonomicznych. Koledzy, którzy w tym roku skończyli studia, pracują jako przedstawiciele handlowi.
Na czwartym miejscu najbardziej obleganych kierunków na UwB znalazła się filologia rosyjska. I ten wybór zdaniem doradców zawodowych wydaje się najbardziej trafiony. Na ścianie wschodniej działają firmy handlowe, które oczekują od swoich pracowników perfekcyjnej znajomości dwóch języków: angielskiego i rosyjskiego.

Nadzieja w Unii
– Ratunkiem dla absolwentów może być praca w krajach Unii Europejskiej, gdzie brakuje wykwalifikowanej kadry pedagogicznej.- ocenia Jadwiga Matowicka z PUP.
Studenci, którzy wybierali filologię angielską, również liczą na pracę za granicą. – Znam język, więc mogę poszukać pracy na Zachodzie – mówi Alicja Szepietowska, studentka III roku anglistyki.

Autor artykułu: Monika Kosz-Koszewska